chaos, zamęt i szybka zmiana planów. jak najwięcej zdjęć, niestety wszystkie za niewielką sumkę, by uzbierać na nowy aparat. ręce, które kaleczą.
po co sprzedawałam canona?
wlaściwie nie wiem.
nie, właściwie wiem.
niewłaściwie, wiem.
puszka po herbacie do zbierania funduszy wędruje na biurko, w zasięgu wzroku. po wakacjach naprawiam aparat, lub kupuję coś nowego. nie nikoie nie jesna, widocznt mi przeznaczony. uzbieram sama, nie śmiem nawet mówić rodzicom, że coś się stało. sama muszę odpowiadać za swoje zniszczenia.
ps. wielkie podziękowania dla Piotra, który użycza mi aparatu na czas wakacji










--
"There's not such thing as perfect."
--
.
--
We're nothing like God. Not only are our powers limited, sometimes we're driven to become the Devil himself.
--
Thank you so much! ♫
Previous Page12345...Next Page